Kiedy ktoś mówi „tęsknię za domem”, zwykle słyszy w odpowiedzi: „ale przecież masz tu lepiej”, „dasz radę, jesteś silny/a”, albo — najgorsze — „to był twój wybór”. Wszystkie te odpowiedzi, choć dobrze intencjonalne, robią jedno: każą czuć się głupio za to, że czujemy.
Emigracja jako żałoba
Psychoanalityczka Vamik Volkan pisał obszernie o tym, co nazwał „żałobą po utraconej ojczyźnie”. Nie chodzi tu o patologię. Chodzi o naturalny proces — tracisz język codzienny, zapachy, dźwięki, poczucie bycia rozumianym bez wyjaśniania. To realne straty, nawet jeśli nikt nie umarł.
Leon i Rebeca Grinberg, argentyńscy psychoanalitycy, w swojej książce Psychoanalytic Perspectives on Migration and Exile (1989) opisali trzy rodzaje lęku towarzyszącego emigracji: lęk przed utratą tożsamości, lęk prześladowczy (nowe otoczenie jako zagrożenie) oraz lęk depresyjny (żal za tym, co się zostawiło).
Dlaczego po kilku miesiącach bywa trudniej?
Początkowy entuzjazm — nowe miasto, nowe możliwości — działa jak naturalna obrona. Ale po kilku miesiącach, gdy rutyna się ustala, może przyjść poczucie pustki. To nie regres. To moment, w którym psychika zaczyna przetwarzać to, co do tej pory było „odłożone na później”.
Terapia w języku ojczystym
Badania nad dwujęzycznością i emocjami (Pavlenko, 2005) pokazują, że język pierwszy jest głębiej połączony z wczesnymi doświadczeniami emocjonalnymi. Dlatego rozmowa o trudnych emocjach w języku ojczystym często pozwala dotrzeć do warstw, do których język obcy po prostu nie sięga.
W naszym gabinecie pracujemy po polsku nie z wygody. Pracujemy po polsku, bo wiemy, że emocje mają swój język — i zwykle jest to ten pierwszy.
Źródła:
- Grinberg, L. & Grinberg, R. (1989). Psychoanalytic Perspectives on Migration and Exile. Yale University Press.
- Volkan, V. D. (2017). Immigrants and Refugees: Trauma, Perennial Mourning, Prejudice, and Border Psychology. Karnac Books.
- Pavlenko, A. (2005). Emotions and Multilingualism. Cambridge University Press.