„Czuję się winna, ale nie wiem za co.” To zdanie pada w gabinetach terapeutycznych zaskakująco często. Poczucie winy bez wyraźnej przyczyny — rozlane, chroniczne, wszechobecne — potrafi być bardziej wyniszczające niż wina konkretna, bo nie wiadomo, co naprawić.
Wina jako struktura psychiczna
Melanie Klein (1935) opisała pozycję depresyjną — etap rozwoju, w którym dziecko zaczyna rozumieć, że obiekt miłości i obiekt złości to ta sama osoba (zwykle matka). Pojawia się lęk, że własna agresja mogła zniszczyć kogoś kochanego. Ta wczesna wina — choć naturalny element rozwoju — u niektórych osób zostaje na stałe.
Jeśli rodzic był kruchy emocjonalnie, chory, depresyjny — dziecko mogło nieświadomie wziąć na siebie odpowiedzialność za jego stan. „Mama jest smutna, bo ja jestem za dużo”. To przekonanie, nigdy niewypowiedziane, może towarzyszyć człowiekowi przez dekady.
Wina ocalałego
Szczególną formą jest tzw. survivor’s guilt — poczucie winy z powodu tego, że „mi się udało”. Emigranci znają to dobrze: wyjechałem, mam lepiej, a oni tam zostali. Jak mogę się cieszyć? Nieświadoma wina potrafi sabotować sukcesy, relacje, nawet zdolność do odczuwania przyjemności.
Terapia jako przestrzeń rozgrzeszenia
W terapii psychodynamicznej nie chodzi o to, by „pozbyć się” winy. Chodzi o to, by zrozumieć, do kogo tak naprawdę należy. Czy to moja wina — czy wina, którą ktoś na mnie złożył? Rozróżnienie to, proste w teorii, w praktyce wymaga czasu, odwagi i bezpiecznej relacji terapeutycznej.
Źródła:
- Klein, M. (1935). A contribution to the psychogenesis of manic-depressive states. International Journal of Psychoanalysis, 16, 145–174.
- O’Connor, L. E., Berry, J. W., Weiss, J., & Gilbert, P. (2002). Guilt, fear, submission, and empathy in depression. Journal of Affective Disorders, 71(1–3), 19–27.
- Niederland, W. G. (1981). The survivor syndrome: Further observations and dimensions. Journal of the American Psychoanalytic Association, 29, 413–425.