Prawo do bycia „w procesie”: Dlaczego nie musisz być „gotowy”?

Współczesna kultura, szczególnie w dynamicznych metropoliach takich jak Berlin, promuje wizerunek osoby „sprawczej” – takiej, która zawsze wie, czego chce, trzyma stery swojego życia i nie pozwala sobie na dryfowanie. W psychoterapii często spotykamy jednak pacjentów, którzy cierpią z powodu własnej płynności tożsamościowej. Czują się winni, że ich poglądy, potrzeby, a nawet cele zawodowe ulegają zmianie. Paradoksalnie, to właśnie to prawo do bycia „w procesie” jest fundamentem zdrowia psychicznego.

Stałość to iluzja, płynność to rozwój

W psychologii rozwojowej przez lata dominowało przekonanie, że dojrzałość wiąże się z ukształtowaniem sztywnego, niezmiennego jądra tożsamości. Jednak współcześni psychoanalitycy, tacy jak Thomas Ogden czy Donald Winnicott, sugerują coś przeciwnego: zdrowa osobowość to taka, która potrafi pomieścić w sobie sprzeczności i nieustannie się redefiniować.

Dlaczego tak bardzo boimy się braku spójności? Często wynika to z lęku przed oceną społeczną. Boimy się, że jeśli zmienimy zdanie w ważnej kwestii, zostaniemy uznani za niekonsekwentnych lub niedojrzałych. Tymczasem sztywność psychiczna jest często mechanizmem obronnym – próbą ochrony przed lękiem, który wywołuje w nas nieznane.

Prawo do nielogiczności: Dlaczego nie musisz się tłumaczyć?

W procesie psychoterapii psychodynamicznej często pracujemy nad rozluźnieniem tzw. „super-ego”, czyli naszego wewnętrznego cenzora. Ten surowy głos domaga się od nas logicznych uzasadnień dla każdego uczucia. „Dlaczego jesteś smutna, skoro masz wszystko?”, „Dlaczego chcesz zmienić pracę, skoro dobrze zarabiasz?” – te pytania zakładają, że nasze życie musi być matematycznym równaniem.

Prawo do bycia „w procesie” oznacza, że:

  • Masz prawo czuć coś innego dziś niż czułeś wczoraj, nie będąc przy tym nieszczerym.
  • Możesz nie wiedzieć, kim chcesz być za pięć lat, i nie czyni to Twojego życia gorszym.
  • Twoje potrzeby w relacjach mogą ewoluować – bliskość, która była wystarczająca rok temu, dziś może być odczuwana jako dusząca.

Koncepcja „Self w stawaniu się”

Filozof i psycholog William James pisał o strumieniu świadomości, który nigdy nie jest taki sam. W psychoterapii nazywamy to procesem indywiduacji (za Carlem Jungiem) lub po prostu stawaniem się. Jeśli odmawiamy sobie prawa do zmiany, de facto zatrzymujemy własny rozwój. Stajemy się muzeum własnych, nieaktualnych już przekonań.

Berlin jako kontekst: Miasto, które pozwala na zmianę

Dla osób mieszkających w Berlinie, kwestia tożsamości bywa szczególnie jaskrawa. Migracja, zmiana środowiska kulturowego i językowego często wymuszają redefinicję tego, kim jesteśmy. Często pojawia się wtedy lęk: „Kim ja właściwie jestem, skoro tutaj zachowuję się inaczej niż w Polsce?”.

Warto spojrzeć na to nie jako na utratę siebie, ale jako na poszerzenie Self. Bycie „w procesie” to umiejętność integracji dawnych części siebie z nowymi doświadczeniami, bez przymusu natychmiastowego ich definiowania.

Zalety pozostawania „niezdefiniowanym”

  1. Większa rezyliencja: Osoby, które akceptują własną zmienność, lepiej radzą sobie z kryzysami życiowymi. Jeśli Twoje poczucie wartości nie jest przywiązane do jednej, sztywnej roli (np. „zawsze pomocna córka” lub „skuteczny manager”), łatwiej Ci odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
  2. Autentyczność: Próba bycia spójnym za wszelką cenę często prowadzi do wytworzenia tzw. False Self (Fałszywego Self), o którym pisał Winnicott. Pozwalając sobie na bycie „w procesie”, dajesz dojść do głosu swoim prawdziwym, choć czasem sprzecznym pragnieniom.
  3. Lepsza relacja z samym sobą: Kiedy przestajesz być dla siebie surowym sędzią, który wymaga jasnych deklaracji, zaczynasz być dla siebie empatycznym obserwatorem.

Jak psychoterapia pomaga zaakceptować bycie „w procesie”?

Gabinet psychoterapeutyczny to unikalne miejsce, w którym zawieszone są oczekiwania świata zewnętrznego dotyczące produktywności i spójności. Tutaj możesz powiedzieć: „Nie wiem”, „Dziś czuję się zupełnie inaczej niż na ostatniej sesji” lub „Wstydzę się, że już nie chcę tego, o co tak długo walczyłem”.

Terapeuta psychodynamiczny nie dąży do tego, by „naprawić” Twoją zmienność. Wręcz przeciwnie – pomaga Ci wytrzymać napięcie, które płynie z bycia niezdefiniowanym. Wspólnie badamy, jakie lęki kryją się pod potrzebą sztywności i jak odnaleźć bezpieczeństwo w samym fakcie bycia żywym, czyli podlegającym ciągłej zmianie.

Zakończenie: Zgoda na niedokończony obraz

Życie to nie jest gotowy produkt, który oddajemy do oceny. To raczej płótno, na którym codziennie domalowujemy nowe kreski, czasem zamalowując to, co było tam wcześniej. Prawo do bycia „w procesie” to w rzeczywistości prawo do bycia człowiekiem.

Jeśli czujesz, że gubisz się w oczekiwaniach dotyczących tego, kim „powinieneś” być, lub przeraża Cię brak jasnej wizji samego siebie – pamiętaj, że ten stan może być najbardziej twórczym momentem w Twoim dorosłym życiu. Nie musisz być już „gotowy”. Możesz po prostu stawać się.


Źródła:
– Winnicott, D. W. (1965). The Maturational Processes and the Facilitating Environment.
– Ogden, T. H. (1994). Subjects of Analysis.
– Jung, C. G. (1933). Modern Man in Search of a Soul.